W Żuławskim Parku Historycznym w piątek 6 kwietnia o godzinie 11:00 odbyło się spotkanie przedstawicieli samorządu po jednej stronie i Urzędu Morskiego w Gdyni po drugiej.

Spotkanie dotyczyło przekopu Mierzei Wiślanej i zastrzeżeń gmin i powiatów, na terenie których inwestycja ma powstać.  Na spotkaniu obecny był przedstawiciel firmy Mosty Gdańsk, która jest odpowiedzialna za projekt przekopu wraz z planowaniem logistycznym przedsięwzięcia.

Zniszczone drogi powiatowe?

Spotkanie toczyło się w atmosferze dyskusji merytorycznej, szczególnie duże zastrzeżenia nie tyle do samej inwestycji, ale do procesu powstawania przekopu miały powiat nowodworski w osobie starosty Zbigniewa Ptak i Dyrektora Zarządu Dróg Powiatowych Andrzeja Suszka, jak również burmistrza Krynicy Morskiej Krzysztofa Swata. Chodziło przede wszystkim o infrastrukturę dróg powiatowych, która i tak mocno już zdewastowana przez ciężki sprzęt działający przy budowie S7 czy choćby przez dowóz materiału na budowę ścieżek rowerowych na mierzei. Infrastruktura ta mogłaby ucierpieć jeszcze bardziej przy budowie przekopu.

Starosta nowodworski przytaczał z życia wzięte przypadki, gdy wykonawca mimo zapewnień, że nie będzie używał istniejącej infrastruktury drogowej, wysyła ciężki sprzęt okolicznymi drogami tłumacząc „to nie my, to podwykonawca, nie mamy na niego wpływu”. Drogi podległe powiatowi przyległe do budowy S7 są w opłakanym stanie. Powiat nie ma pieniędzy na ich naprawę, a co gorsze – ani Budimex, ani Metrostav nie planuje remontów tych dróg, bo to nie wynika z ich umowy.

Chcąc uniknąć podobnej sytuacji przy kolejnej dużej inwestycji – przekopie Mierzei Wiślanej – zarówno starostwo powiatowe, jak i gminy bezpośrednio zainteresowane przebiegiem inwestycji zbroją się w analizy badania przepustowości dróg i mostów, jakie wchodzą w grę przy transporcie na budowę.

Transport wodny zamiast drogowego.

Urząd Morski wraz z projektantem zapewniają, że zdecydowana większość, o ile nie całość transportu odbywać się będzie drogą wodną. Ma to mieć sens nie tylko logistyczny, ale również ekonomiczny – transport wodny jest tańszy. Problemem może być jednak – jak zauważył pan Krzysztof Swat– samo miejsce rozładunku materiałów, czyli po prostu port dla barek transportujących materiały niezbędne do budowy. Żeby można było transportować cokolwiek wodą, trzeba mieć po pierwsze tor wodny, którym popłyną jednostki, po drugie przystań, na której materiały będą odbierane. Co za tym idzie – w pierwszej fazie inwestycji, niemożliwym może być unikanie transportu drogowego.

Samorządy walczą więc o odpowiednie zapisy w umowie, na podstawie których mogą później dochodzić swoich praw, lub – co mniej prawdopodobne – o włączenie w zakres inwestycji naprawę infrastruktury drogowej. Jedyną możliwą drogą transportu jest most w Drewnicy i droga wojewódzka 501 biegnąca wzdłuż wybrzeża i o zabezpieczenie tych dróg walczy powiat.

Wyspa na zalewie.

Ciekawostką może być sposób składowania urobku pochodzącego z przekopu i pogłębienia toru wodnego o długości 10,18km. Ilość wykopanego materiału to bagatela 3,08 mln m3! Projektant zaplanował utworzenie wyspy na środku Zalewu Wiślanego. Wyspa w projekcie nazwana jest polem refulacyjnym i docelowo ma zajmować obszar 180ha. Urobek będzie tam składowany podczas samej inwestycji i później – podczas eksploatacji. Boki wyspy mają być wzmocnione aby uniemożliwić rozmywanie wyspy przez pływy wód zalewu.

W tym przypadku również na Sali odezwały się głosy samorządowców, którzy wyrazili swoje obawy co do składu chemicznego i biologicznego wyspy. Chodzi o to, że zalew ma średnio 1,5m głębokości, tor wodny ma zostać pogłębiony do 5m – dlatego urobek wykopany z dna to niekoniecznie czysty piaseczek lecz prawdopodobnie składowana latami warstwa mułu i szlamu o niewiadomym składzie chemicznym i biologicznym. Planowana na wyspie ostoja ptaków może więc zamienić się w straszącą wszystkich trującą i śmierdzącą stertę błota.

Negatywna opinia Zarządu Województwa Pomorskiego

Zarząd Województwa Pomorskiego na tą chwilę wyraził negatywną opinię w sprawie przekopu. Uzasadnił ją „brakiem podstaw ekonomicznych” do budowy drogi wodnej, brakiem opinii środowiskowych i wiele wiele innych.

Pełny zapis znajdziecie państwo tutaj: (Opinia ZWP ws. przekopu.)

Im dalej w las tym więcej drzew…

W świetle wątpliwości wyrażanych przez organy samorządowe i Zarząd Powiatu Województwa Pomorskiego przekop nie wydaje się tak dobrą inwestycją jak to przedstawia  inwestor – czyli Rząd RP. Coraz trudniej dostrzec zalety istnienia naszego własnego kanału żeglugowego na tym terenie. Bo czy zyski ze zwiększonej turystyki, lub uruchomienie portu w Elblągu będzie tak korzystne finansowo, że przeważy koszty nie tylko budowy, ale także utrzymania żeglowności na drodze wodnej? Czy kanał ma być tylko politycznym prztyczkiem w nos, dla obecnie kontrolujących przepływ do morza Rosjan. Na to pytanie musicie odpowiedzieć sobie państwo sami.

Wideo: