Rodzina bocianów, która zamieszkała na “starym” nowodworskim cmentarzu przy ulicy Tczewskiej musiała pogodzić się z (już drugą!) przeprowadzką. Zarządca cmentarza, Zieleń Nowodworska przeniosła gniazdo z terenu nekropolii w pobliże ronda ks.prałata Romana Kłonieckiego. Stało się tak ze względu na skargi rodzin, których bliscy spoczywają w pobliżu bocianiego siedliska, jako że bociany i ich młode zanieczyszczają teren wokół gniazda.

Niestety, mieszkańcy mają zarzuty co do sposobu przenosin gniazda. O ile można zrozumieć właścicieli nagrobków bombardowanych ptasimi odchodami, to trudniej jest już pojąć dlaczego gniazdo zostało bez pardonu “zrzucone” wraz z koroną drzewa na ziemię – i jak zaobserwował mieszkający tuż obok pan Andrzej Kasperek – kompletnie zniszczone. Po tym jak napisał on na Facebook’u o tym co się dzieje na cmentarzu, wśród mieszkańców podniosły się głosy sprzeciwu.

“Jestem wściekły. Latem raportowałem o bocianim gnieździe i jego lokatorach. Nie będzie w tym roku kolejnych doniesień. Przed chwilą gniazdo zostało zrzucone. (…)” Facebook Andrzej Kasperek

Pod wpisem pojawiło się wiele komentarzy oburzonych mieszkańców.

Gniazdo znalazło nowe miejsce – tym razem zamontowano “szczątki” bocianiego M1 przy użyciu podnośnika. Powstaje więc pytanie: Czy nie byłoby dobrym pomysłem użyć tegoż podnośnika, również przy zdejmowaniu?

Tym bardziej, że gniazdo było już rok wcześniej przenoszone – wtedy podnośnika użyto zarówno zdejmując, jak i zakładając je w nowym miejscu. No i dlaczego już wtedy nie obrano lokalizacji, która nie przeszkadzałaby właścicielom nagrobków?

Miejmy nadzieję, że boćki nie zaskarżą firmy przeprowadzkowej i zaakceptują tą naruszoną konstrukcję jako swoje nowe lokum. Bociany, które nie tylko są symbolem nowo narodzonych dzieci, czy szczęścia mieszkańców wybranego domu, ale przede wszystkim są wielką atrakcją dla miłośników przyrody.

Pan Andrzej Kasperek, w rozmowie z nami zaniepokoił się również inną bocianią kwestią. Gniazdo rzekomych “czarnych” bocianów, które znajdowało się na ulicy Szkolnej w przeciwległej części miasta, również zniknęło w niewyjaśnionych okolicznościach. Czyżby wojna z bocianami? Przecież wystarczy minimum dobrej woli, abyśmy mogli współżyć z tymi zwierzętami i pokazywać je dzieciom i znajomym jako ciekawostka tego terenu.

Wszystkim bocianom – tym żuławskim i nie tylko, życzymy wszystkiego najlepszego.

Redakcja.

Zdjęcia w galerii dzięki uprzejmości pana Andrzeja Kasperek (Facebook Andrzej Kasperek)