Jak podał Urząd Morski w Gdyni na konferencji w sprawie aktualnych prac na terenie przekopu, wycięte zostanie w sumie 25 ha lasu a masa drewna pozyskanego w wycince wyniesie 6,5 tys. m³.

Jak podają leśnicy, wycinkę prowadzą jednocześnie 3 harvestery i dwie maszyny transportowe pracując w trybie całodobowym. Oprócz tego pilarze. Szacowany czas prac to 10 dni, nie dłużej niż do 28 lutego, gdyż potem zaczyna się tzw. okres ptasi, ochronny. W tym czasie ma być wycięty pas drzew o szerokości 200 metrów.

Prace prowadzone są zgodnie z decyzją środowiskową, a pośpiech tłumaczony jest “bezpieczeństwem narodowym”. Inwestor, czyli Urząd Morski w Gdyni złożył z tego powodu wniosek o “Rygor natychmiastowej wykonalności”, a działania które normalnie wymagają długich procedur i rozciągniętego czasu oczekiwania na pozwolenia są przeprowadzane błyskawicznie dzięki tzw. “Spec Ustawie”.

Prace trwają mimo procesów odwoławczych. Urząd Marszałkowski odwołał się od decyzji środowiskowej do Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska – ta nie zabrała jeszcze głosu w tej sprawie. Komisja Europejska prosiła o wstrzymanie prac i również bada dostępne dokumenty i decyzje, pod względem wpływu inwestycji na środowisko.

Na miejscu widać dużo zaangażowanych służb, których obecność jest kontrowersyjna. Oprócz policjantów, z komendy nowodworskiej i z Gdańska, zaangażowani są również strażacy a nad głowami wszystkich codziennie pojawia się także patrolujący samolot Straży Granicznej M-20 Mewa. Do ochrony ogrodzonego siatką terenu wynajęta została również firma ochroniarska.

Przekop wywołuje wiele kontrowersji, ponieważ wycinany las to Obszar Chroniony Natura 2000 i ze względu na specyfikę terenu. Jest jedyną drogą poruszania się zwierząt lądowych. Nieznane są także zmiany w pływach wodnych po obu stronach przekopu. Dostępne w internecie wyliczenia podważają także zasadność ekonomiczną inwestycji. Jedno z nich wylicza zwrot kosztów (zakładane 880 mln zł.) za 450 lat!. Urząd Marszałkowski woj. Pomorskiego pokazuje również, że żeglowność większych jednostek na zalewie jest JUŻ możliwa ze względu na połączenie rzekami (Szkarpawą i Wisłą) z otwartymi wodami Morza Bałtyckiego. Kanał, który ma powstać na Zalewie Wiślanym, będzie również w przyszłości wymagał stałego pogłębiania – co będzie generować gigantyczne koszty.

Jedynym nie podważonym do tej pory argumentem za przekopem jest argument bezpieczeństwa i uniezależnienia Polski od najbliższych sąsiadów – w tym przypadku Rosji.

Internet wrze – można w nim znaleźć dywagacje na temat potencjalnego wydobycia bursztynu na terenie przekopu lub zyskach z prowadzonej właśnie wycinki. Jednak jak dotąd żadne prace ziemne się nie rozpoczęły, nie licząc słupka granicznego wkopanego na plaży w miejscu przekopu, i jeszcze kilku symbolicznych akcji na tym terenie, jednak właściwa inwestycja ma rozpocząć się jeszcze w bieżącym roku.