Aktualizacja 23:08. W powiecie mamy 19 placówek oświatowych, 16 podlega pod ZNP, 17 zadeklarowało gotowość do strajku. Za pomyłkę przepraszamy.

Na 17 placówek w powiecie 15 ogłosiło gotowość do strajku w referendum zorganizowanym przez Związek Nauczycielstwa Polskiego. Nie będą strajkować jedynie przeznaczona do likwidacji szkoła w Wiercinach oraz przedszkole publiczne na ul. Tczewskiej w Nowym Dworze Gdańskim. Strajk prawdopodobnie rozpocznie się 8-mego kwietnia i ma trwać do odwołania (o ile strony nie porozumieją się wcześniej w sprawie zarobków nauczycieli).

10 kwietnia rozpoczynają się egzaminy gimnazjalne, które mogą nie odbyć się ze względu na protest nauczycieli. Dyrektorzy szkół znaleźli się między młotem a kowadłem. To oni są według prawa pracodawcami wszystkich osób zatrudnionych w szkole – więc to z nimi toczy się tzw. “spór zbiorowy”, choć dyrektorzy niejednokrotnie popierają postulaty nauczycieli. Na nich też kładziony jest nacisk organów prowadzących – powiatu w przypadku szkół średnich, gminy w przypadku szkół niższych roczników. Instytucje te wymagają od szkół zrealizowania postawionych przed nimi zadań – zorganizowania opieki dla dzieci, które pojawią się w szkole podczas strajku i przeprowadzenie egzaminów.

Jak sobie poradzą? Wygląda jednak na to, że egzaminy odbędą się mimo akcji protestacyjnej.

Dyrektorzy już zapowiedzieli, że “zakasają rękawy” i wyjdą do dzieci osobiście opiekując się nimi. Oni też przeprowadzą egzaminy, wspomagani przez nauczycieli, którzy nie przystąpili do strajku – choć jest ich niezwykle mało. Do niedawna także liczyli na pomoc katechetów – zatrudnionych w nieco inny sposób (przez właściwą kurię), a więc teoretycznie nie będących w sporze z pracodawcą. Jak jednak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie – kuria odpowiedzialna za nasz powiat dała wolną rękę katechetom. Od nich zależy więc czy będą strajkować, czy nie.

Przeciągający się strajk nie jest na rękę nauczycielom, gdyż zgodnie z prawem dyrektorzy mogą nie wypłacić wynagrodzenia za dni “strajkowe”. Zgodnie z prawem też, takie wynagrodzenie może być wypłacone – decyzja leży (teoretycznie!) w gestii dyrektora. W praktyce jednak takie rzeczy ustalane są na szczeblu samorządowym. Pytanie: “Czy nauczyciele dostaną wynagrodzenia za dni strajkowe?” należy więc kierować do wójtów i burmistrzów, gdyż to oni mogą użyć tego argumentu aby wywrzeć nacisk na strajkujących.

Jak mówi nam w rozmowie pani Danuta Stępniewska, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego – takiego strajku i takiej mobilizacji nauczycieli nie było od ponad 20 lat. Wydaje się, że im więcej form nacisku stosują rządzący na środowisko, tym większa budzi się w nich determinacja. Jeśli nie tym razem to nigdy – słyszymy w pokojach nauczycielskich w całej Polsce.

Zapraszamy do wideo: